XXXII
Rich przestał nagle mówić i niestety nagrało się niewiele, poza kilkoma zdaniami. Wszystko ustało, gdy ściany zmieniły się w płynną lawę, która go zatopiła.
Oczy zastygły mu w bezruchu.
-Ucho pomogło?
-Bardziej niż kiedykolwiek, podnieśmy go teraz.
Hyyyp!
Przenieśli go na ołtarzyk w kącie.
Ściany chaty zatrzęsły się.
-Co tam się dzieje, do cholery?- Spytał Black.
-DaVil...- Szepnęła wiedźma.- Nie odeszli na dziesięć kilometrów! Cholera! Wiedziałam że tak będzie!
-Więc już raczej tego nie powtórzy?
-Oszalałeś?! Chcesz, żeby została zachwiana subtelna równowaga wymiarów?
- Spojrzała na leżącego bezwładnie Richarda i rzekła.- Z nim byłoby trochę gorzej.... Ciało ma swoje granice, do diaska!
Kolejny wstrząs, tym razem jeszcze silniejszy poruszył niebezpiecznie ściany niezbyt wytrzymałej chatki.
Black chciał udać się do lasu, ale kiedy poczuł tę energię uznał, że nie ma sensu się tam pakować. Ale musiał wiedzieć co się dzieje, więc wybiegł przed chatkę. Rozgwieżdżone niebo rozjaśniały jedynie połączone strumienie ognia.
DaVil czuł, że już dłużej nie wytrzyma, to koniec. Mancrucifix też dawał z siebie wszystko, czuł że rezerwy mu się wyczerpują, ale parł dalej twardo.
-Saro! Uciekaj!.- Krzyknął do niej.- Wracaj do chatki!
-Nie!
-Za chwilę wybuchnie potężna eksplozja! Musisz się schować! Batylda was ukryje! Idź!
Popatrzyła na niego przez chwilę, nie odzywając się.
-Teraz! Bez gadania!
-O- ok.- Pobiegła z powrotem drogą, którą przyszli.
Teraz się zabawimy...- Pomyślał DaVil, skupiając wzrok na swoim przeciwniku.
Chaos wokół niego przybierał na sile, wyrywając drzewa. Moc, która go wypełniała ciągle rosła, przekraczając już granice wytrzymałości tkanek. Czuł, jak żywy ogień rozrywa mu powoli wnętrza żył...
Zauważyła w końcu stojącego pod domkiem Blacka.
-Sara?
Upadła na niego zasapana.
W tym samym czasie, z chaty wyszła Batylda.
-Wracać mi tu oboje natychmiast, o ile nie chcecie zginąć!!!
Sara pociągnęła Blacka za sobą i szybko wbiegli do środka.
-Za mną! Weźcie młodego!
Zeszli na dół.
Black podniósł Richarda i położył jego bezwładne ciało na ramieniu. Sara przykryła go kocem.
-Kręciliście nieodpowiednie filmy z nim w roli głównej, czy co? - Spytała.
Ale zanim ktokolwiek zdążył jej odpowiedzieć, w podłodze pojawił się wycięty prostokąt, który zaczął osuwać się powoli w dół.
-Stawajcie!- Rozkazała Batylda.
Zjechali na dół.
-Saro, co tam się dzieje?- Zapytał Black.
- To mancrucifix, zaskoczył nas w lesie.... A DaVil... on... on....
-Zaraz zmiecie wszystko w powietrze.- Przerwała jej wiedźma.
-Mancrucifix?- Zdziwił się.
-Tak, właśnie się z nim zmaga.
Znaleźli się w ciemnym pomieszczeniu.
-Połóż go na ziemi. Niebawem wstanie.
Usłyszeli głuchy wybuch, który potrwał chwilę, a następnie poczuli silny wstrząs.
-Łoooo!- Zachwiali się.
Batylda usiłowała zapalić źródło światła.
Byli w pomieszczeniu z dwoma łóżkami, jakąś szafą, małą kuchnią. Trochę zapasów. Dosyć obskurny pokoik.
-Witam was w moim skromnym... Schronie przeciwatomowym!
-Gdzie?- Spytała Sara.
-Dzięki bogom, że wytrzymał. Boję się, co znajdziemy teraz na górze....- Zmartwiła się Batylda.
-Któż to do cholery jest?! Skąd on bierze tyle energii?!- Pomyślał wyczerpany Mancrucifix. - To nie do pomyślenia! W końcu to tylko zwykły człowiek! Khhyyy!
DaVil poczekał aż Sara zniknie z pola widzenia, poczuł jak skóra na rękach zaczyna mu pękać, a przez pęknięcia wydostaje się jasne, czerwone światło...
-Aaaah!!!
A więc to koniec... Koniec. Jego żywot na tej planecie dobiegał końca. Wiedział to. Czuł jak jego ciało rozpada się się na kawałeczki... Słup ognia bladł.
Demon zaśmiał się i użył resztki całej swojej mocy aby dobić przeciwnika. Potężna fala uderzeniowa przeszyła ciało DaVila, lecz zamiast go zniszczyć, wchłonęła się prosto w jego serce i cała skoncentrowana energia w jednym momencie eksplodowała z siłą dziesięciu bomb atomowych, pochłaniając dosłownie wszystko na swojej drodze.Rodzaj tego wybuchu był szczególny. Mancrucifix został pochłonięty kulą ognia i zneutralizowany. Na ziemi nie pozostał z niego nawet atom.
Po wszystkim, zostało jedynie trochę czerwonych rozbłysków. DaVila i Mancrucifixa nie było już z nimi na tym świecie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz