niedziela, 1 marca 2020

II




-A więc już go odnalazł?
-Tak, chce go przygotować.
Dwóch mężczyzn znajdowało się w przyciemnionym pokoju, rozjaśnionym tylko bladym blaskiem kilku świec stojących na biurku.
Jeden z nich, siedzący za mahoniowym blatem, odłożył cygaro na popielniczkę w kształcie gołej czaszki ubrudzonej ziemią.


Powoli wypuścił gęsty dym i oznajmił:
-Nie możemy im na to pozwolić, mamy plany, które muszą się dokonać.
-Tak jest.
-Wyślij oddział Alfa - Wstał i podszedł do okna, rozsuwając lekko zasłonę. Snop światła wpadł śmiało do pomieszczenia, oświetlając bladą twarz mężczyzny i unoszące się leniwie w powietrzu pyłki kurzu i mgłę dymu. - Macie zlikwidować ich, za wszelką cenę.
-Tak jest.


III






Trening był cięższy, niż się mógł spodziewać.
Black wyciskał z niego siódme, a nawet ósme poty.


-Aby uwolnić swój ukryty potencjał, musisz wzmocnić i uodpornić swoje ciało jak i umysł do granic wytrzymałości. Tylko wtedy będziesz w stanie dokonać rzeczy, o jakich ci się nawet nie śniło.
Najważniejszy jest jednak umysł. Twój duch jest potęgą, umysł... jest wszystkim. Jest ponad znaną ci materią, musisz umieć go oczyścić. Nie myśl za dużo, po prostu działaj, a będziesz mógł pokonać nawet grawitację. Musisz w to głęboko uwierzyć. Musisz to wiedzieć, być przekonanym, że to możliwe i prawdziwe, a wtedy tak będzie.
Tak to działa. Zawsze tak działało.
Wszystko jest zależne od stopnia intensywności danej myśli, skupieniu się na niej, mocy jej wibracji i głębokiej wiary. Każdy umysł, to jeden wszechświat. Każdy z nich jest prawdziwy i od ciebie zależne, jak będzie wyglądał twój.
Pół godziny medytacji.- Rzekł, spoglądając na tarczę zegarka.


Rich usiadł wygodnie w pozycji kwiatu lotosu i próbował jakoś to sobie wszystko powoli ułożyć w głowie.


Muszę się zrelaksować.....Oczyścić.


Sara monitorowała sytuację dopijąc drinka.
-Gdzie jesteś śmieciu?
Oprócz Cthulhu, próbowala wylapać też innych, gdy nagle w odbiciu ekranu radaru, zobaczyla nad ramieniem z tylu czyjeś oczy. Obrócia się natychmiast.
Nikogo tam nie bylo.
-Chyba mi się coś przywidziało...- Sama dobrze wiedziała, że to nieprawda. Była bystra, gdy rozlegy się strzaly, zrolowała się szybko pod biurko, łapiąc jednocześnie karabin wiszący nad nią. Wszystko działo się bardzo szybko.
-Sukinsyny!- Oddala ostrzał.
Kurde!Znaleźli nas! Niech to szlag!
Szybki skok na tygrysa, fikołek, przemieszczała się bardzo zwinnie, jak kot. Jeden strzał, jeden już leżał w kałuży krwi, a nawet się nie przymierzała.
Jak ona to robi?
Automatycznie.
Strzał po strzale.
W nastepnej chwili, kolejnych czterech padło jak worki piasku.


Zastygła w chwili celowania. Nie mieli szans.


Odetchneła, a jej para odbijała sie w relflektorze, wdech za wdechem. Obszukując jednego z nich, oznajmiła:
-Jak się czujesz? Grupa Alfa, hę? -Jej usta dotknęły radia, nacisnęła guzik:
-Grupa Alfa, ha? Właśnie pobiła was dziewczyna.-Poklepała jednego z nich po stygnącym policzku.- Jak się z tym czujesz misiaczku?- Uśmiechnęła się szyderczo. -Trzeba tu posprzątać...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz