II
-A więc już go
odnalazł?
-Tak, chce go
przygotować.
Dwóch mężczyzn
znajdowało się w przyciemnionym pokoju, rozjaśnionym tylko bladym
blaskiem kilku świec stojących na biurku.
Jeden z nich,
siedzący za mahoniowym blatem, odłożył cygaro na popielniczkę w
kształcie gołej czaszki ubrudzonej ziemią.
Powoli wypuścił
gęsty dym i oznajmił:
-Nie możemy im
na to pozwolić, mamy plany, które muszą się dokonać.
-Tak jest.
-Wyślij oddział
Alfa - Wstał i podszedł do okna, rozsuwając lekko zasłonę. Snop
światła wpadł śmiało do pomieszczenia, oświetlając bladą
twarz mężczyzny i unoszące się leniwie w powietrzu pyłki kurzu i
mgłę dymu. - Macie zlikwidować ich, za wszelką cenę.
-Tak jest.
III
Trening
był cięższy, niż się mógł spodziewać.
Black wyciskał z
niego siódme, a nawet ósme poty.
-Aby uwolnić
swój ukryty potencjał, musisz wzmocnić i uodpornić swoje ciało
jak i umysł do granic wytrzymałości. Tylko wtedy będziesz w
stanie dokonać rzeczy, o jakich ci się nawet nie śniło.
Najważniejszy
jest jednak umysł. Twój duch jest potęgą, umysł... jest
wszystkim. Jest ponad znaną ci materią, musisz umieć go oczyścić.
Nie myśl za dużo, po prostu działaj, a będziesz mógł pokonać
nawet grawitację. Musisz w to głęboko uwierzyć. Musisz to
wiedzieć, być przekonanym, że to możliwe i prawdziwe, a wtedy tak
będzie.
Tak to działa.
Zawsze tak działało.
Wszystko jest
zależne od stopnia intensywności danej myśli, skupieniu się na
niej, mocy jej wibracji i głębokiej wiary. Każdy umysł, to jeden
wszechświat. Każdy z nich jest prawdziwy i od ciebie zależne, jak
będzie wyglądał twój.
Pół godziny
medytacji.- Rzekł, spoglądając na tarczę zegarka.
Rich usiadł
wygodnie w pozycji kwiatu lotosu i próbował jakoś to sobie
wszystko powoli ułożyć w głowie.
Muszę się
zrelaksować.....Oczyścić.
Sara monitorowała
sytuację dopijąc drinka.
-Gdzie jesteś
śmieciu?
Oprócz Cthulhu,
próbowala wylapać też innych, gdy nagle w odbiciu ekranu radaru,
zobaczyla nad ramieniem z tylu czyjeś oczy. Obrócia się
natychmiast.
Nikogo tam nie
bylo.
-Chyba mi się
coś przywidziało...- Sama dobrze wiedziała, że to nieprawda. Była
bystra, gdy rozlegy się strzaly, zrolowała się szybko pod biurko,
łapiąc jednocześnie karabin wiszący nad nią. Wszystko działo
się bardzo szybko.
-Sukinsyny!-
Oddala ostrzał.
Kurde!Znaleźli
nas! Niech to szlag!
Szybki skok na
tygrysa, fikołek, przemieszczała się bardzo zwinnie, jak kot.
Jeden strzał, jeden już leżał w kałuży krwi, a nawet się nie
przymierzała.
Jak ona to robi?
Automatycznie.
Strzał po
strzale.
W nastepnej
chwili, kolejnych czterech padło jak worki piasku.
Zastygła w
chwili celowania. Nie mieli szans.
Odetchneła, a
jej para odbijała sie w relflektorze, wdech za wdechem. Obszukując
jednego z nich, oznajmiła:
-Jak się
czujesz? Grupa Alfa, hę? -Jej usta dotknęły radia, nacisnęła
guzik:
-Grupa Alfa, ha?
Właśnie pobiła was dziewczyna.-Poklepała jednego z nich po
stygnącym policzku.- Jak się z tym czujesz misiaczku?- Uśmiechnęła
się szyderczo. -Trzeba tu posprzątać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz