środa, 18 marca 2020

STATEK MIŁOŚCI
Rozdział 3
Podaj kable Synu

-Zaczęło się Synu.
-Tak Tato?
-To zabawne... Jak widzisz, on nie rozumie. Jak myślisz, czy warto?
-Myślę to co Ty Tato, zapomniałeś?
-Ano tak! Hehe. Trochę się wybilem z rytmu... Podaj kable, Synu.
Mógłbyś chociaż udawać że prowadzimy dialog, jakbysmy sobie nie czytali w myślach.
Na potrzeby książki! Bedzie zabawnie!
- Dobrze Tato...

-Ojcze! - Ich oczom ukazał sie zadyszany anioł, który potykając się o swoje skrzydła, ledwo mógł złapać dech.
-Tak Synu? Słucham Cię.
-Luciel wzniecił... on - hyyy... hyyy... - on buntuje naszych braci przeciw Królestwu. Wznieca rebelię! To nie...
Ojciec przerwał mu gestem ręki.
-Wiem co się dzieje Synu. Wszystko już do mnie dotarło zanim to się wydarzyło. Zawołaj mi tu proszę Michała.
Prędko Synu!
-Tak jest Ojcze!
Anioł Pański śmignął w dół niczym blyskawica.

-Sytuacja jest poważna Synu... Martwię się o Luciela.
- Czy zakończeń tej sytuacji jest więcej niż jedna, Ojcze?
- Tak Synu, lecz Wielkie Wiatry dmią w określonym kierunku i ciężko będzie coś na to poradzić... Obawiam się że go zatracimy. Co prawda nie musi się tak stać, lecz on podjął już decyzję i chyba się nie cofnie...

Wtem jak promień światła, stanął przed Nimi...

-Michale... mam dla ciebie misję do wykonania....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz