piątek, 27 marca 2020

STATEK MIŁOŚCI ROZDZIAŁ 9
Strasznie straszny moment

No, miły prosiak !
Ale jazda!
Tego jeszcze nie było.

Zdarzają się tacy, Hedys. Ale trzeba uważać, bo często udają miłych, mając jakąś podpuchę w zapasie, ale chyba nam to teraz nie grozi...

To przecież urodzone agresory, takie udawanie im wychodzi?
Ja cie kręcę... Co jeszcze na tym świecie mnie zaskoczy? Jeszcze się okaże że Ziemia jest płaska, haha...

O, idzie.

Proszę panów bardzo.
Jeden stek...
I 66 letnie wino marki Royal classic.
Życzę smacznego.

Odwrócił się na pięcie i zniknął z powrotem na zapleczu.

Bunk nalał sobie lampkę i powąchał zawartość.

Jak coś, cyjanek jest bezwonny.

Przymknij się.
I wziął haustem całość na raz, chyba żeby go trochę poddenerwować.

Hedys teatralnym gestem przyłożył dłonie do szyi, udając że się dusi i wywalił język na wierzch.

Nagle, Bunk bezwładnie opadł na stół.

Bunk?
Jedno szturchnięcie.
Ej weź no stary, co ty, nie zgrywaj się.
Drugie szturchnięcie.
No wstawaj co ty, weź.
Trzecie i Hedys lekko spanikował.
Mój Boże...

Aaa!
Bunk nagle się zerwał z krzykiem.

Zdezorientowany Hedys odskoczył jak oparzony.

Ahahahh! Mam cie!

Mlodzieniec natychmiast poczerwieniał ze wstydu i złości.
Kretyn!

Bunk o mało nie posikał się ze śmiechu.
Rzadko takie numery wychodzą.
Zjedz lepiej, bo słaby jesteś widzę na nerwach i ciele przyjacielu.

Dziad.

Po skonsumowanym posiłku i winie, wyruszyli w dalszą drogę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz