XIX
Rich znajdował się w ciemnym pomieszczeniu, przywiązany do krzesła.
Ktoś nad nim stał, w ręce zwisał mu łom. Słyszał strzępy rozmów:
-"Już nie...To koniec... Domyśla się....Zabić."
Głosy należały do kilku postaci, ale widział tylko jedną, usłyszał też jakiś kobiecy. Głosów należących do mężczyzn było więcej...ale przed nim stał tylko jeden!
Oberwał żelastwem w twarz. KRRRAACH! Chyba wypluł zęba...Ledwo już widział na oczy.
-Zaraz... Przemiana!- Skupił się najmocniej jak tylko potrafił.- Co jest?- Nic się nie działo, nie mógł nic zrobić, jakby miał nałożoną jakąś blokadę.
Kolejny cios.
Tym razem dostał w brzuch.- Kurwa!- Zakaszlał, nie mogąc złapać oddechu dławił się krwią. Nie mógł zrobić niczego, był kompletnie bezradny. Dlaczego? Oprawca pochylił się nad nim. Mimo że oczy miał nabiegłe krwią i niczego już prawie nie mógł dostrzec, to tę twarz poznałby wszędzie. To był Black, sam we własnej osbie. Zaczął mówić mu coś w niezrozumiałym dla niego języku.
-Co? Black, proszę cię, cokolwiek robisz, przestań... Co ty do mnie mówisz?- Jego twarz zaczęła się powiększać, głowa rosła jak balon, cała zarosła bąblami i zaczęła deformować. Zmieniła kolor na ceglasty, zęby zamieniły się w wielkie kły, z czoła wyrosły wielkie, kręcone rogi.
To była twarz Lucyfera. Zaczął mówić dziewięcioma głosami naraz:
-Ax hexe ixa alexe baxa ma!!!- Jego grube głosy kruszyły ściany, wisząca lampa zakołysała się gasnąc i zapalając jak szalona, w końcu spadła z sufitu a żarówka rozpadła się na kawałeczki pod stopami Richarda. Tynk pękał, pokój rozdzielił się na pół. Rich znalazł się w spowitym w morzu siarki i ognia podziemnym wulkanie, albo czymś w tym rodzaju. Wszystko co słyszał, to wszechogarniający śmiech diabła, na zewnątrz i wewnątrz swojej głowy.
-Aaaaaa!!!- Uwolnił się z więzów i złapał za głowę, nie wytrzyma tego dłużej! Oszaleje!
...aaaaa!!!!- Zerwał się z łóżka, pościel była cała mokra, jakby ktoś wylał na niego wiadro ciepłej wody, gdy spał.
Oddychał ciężko. To było dosyć traumatyczne przeżycie. Wydawało się nawet, że bardziej realistyczne, niż jawa. Niesamowite.
Sary nie było obok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz