XXXIX
Cthulhu zareagował na ruch Lucyfera szybciej niż światło i już wielkie cielsko diabła wylądowało z powrotem na tronie, z tym że, jego szyję na wylot przebił trójząb wbity w oparcie. Lucyfer dogorywał powoli, starając się wyrwać ostrze z szyi. Posejdon podszedł i nacisnął z góry na rękojeść, wyjął go z kamiennego oparcia tronu i podniósł trójząb z przebitym władcą piekła do góry i zaczął ruszać boskimi widłami z góry do dołu, z dołu do góry i tak kilka razy. Szyja Lucyfera była już w strzępach. Pradawny machnął bronią od niechcenia i osmalone cielsko wylądowało pod tronem z tętnicami na wierzchu.
- I tutaj jest twoje miejsce. - Powiedział, zajmując miejsce na siedzisku. - Pod moimi stopami. - Dodał, kładąc mu jedną z nich na twarz, a drugą na brzuch.
Straż przyboczna była w szoku pod wpływem tego, co się właśnie przed chwilą wydarzyło. Pan piekieł spojrzał na jednego z nich umierającym, zamglonym okiem, aż w końcu jego wzrok zgasł i całkowicie stracił świadomość.
W tym samym czasie, trójka bohaterów dotarła w końcu na miejsce, zabierając tylko najpotrzebniejsze rzeczy.
- W razie potrzeby wrócimy tam.
Opustoszałe ulice nie wróżyły za dobrze.
Weszli w mały blok i Black zapukał do drzwi.
Usłyszeli szybkie kroki. Drzwi otworzyły się zamaszyście.
- Dom... - Popatrzała na nich pełna szybko gasnącej nadziei, drobna dziewczyna średniego wzrostu. Miała czerwone włosy i typowo żydowski nos. Była strasznie wychudzona.
-Siemasz Padlinko!- Powitał ją Black.
Spojrzała na niego z obrzydzeniem.
-O nie! - I zamknęła im drzwi przed nosami.
-Oh, daj spokój!
Black załomotał w nie jeszcze raz.
-Nie przestanę, póki nie otworzysz kochana!
-Idź stąd!- Dało się słyszeć przytłumiony głos ze środka.
Black nie odpuszczał.
-Słuchaj, może wracajmy...- Zaczęła Sara, kładąc mu ręke na ramieniu. Ale drzwi otworzyły się, a owa Padlina wyskoczyła na niego z nożem, wymachując dziko i próbując go trafić.
-Padme! No co ty!- Zaśmiał się. - Wyluzuj!
-Precz!
Złapał ją za nadgarstki.
-Słuchaj, wiem że jesteś sfrustrowana tym że nie wrócił i... i mną, ale pozwól nam wejść. Porozmawiajmy. Ze względu na okoliczności...
Rich zauważył, że Sarze wyraźnie się ten pomysł nie spodobał. Chyba się nie polubią...
W końcu, po długich namowach dziewczyna ich wpuściła.
Mieszkanko było dosyć małe. Łazienka po prawo, kuchnia za przedpokojem, a po lewo dwa pokoje obok siebie, z czego jeden pełnił rolę salonu a drugi sypialni.Sara spojrzała z uśmiechem na kajdanki zawieszone na łóżku.
-Co tam gotujesz dobrego? - Spytał Black, podnosząc pokrywkę od garnka.
Padme szybko podeszła, przykrywając go z hukiem i syknęła:
-Opium.
-Ou, dalej się w to bawisz?
-Nie twój interes.
-Widać nie służy ci. Wyglądasz jak wieszak kochanie, co się z tobą stało?
-Uschnęłam z tęsknoty, oto co się stało. Z resztą, co cię to obchodzi...
- I wierzysz że wróci?
-Tak...
-No proszę, jaka miłość potrafi być niszcząca... I ślepa! - Stwierdził.
-O, masz konsolę! - Zawołała uradowana Sara. - Super, ciekawe w co grywasz... - Zaczęła przeglądać płyty na półce.
Padme spojrzała na nią obojętnie, po czym przeniosła swój wzrok na Blacka.
-Czego tu szukacie?
-Tymczasowego schronienia.- Odprał. - Nie będziemy ci przeszkadzać, zostaniemy za ścianą, mamy swoje zapasy.
-Za ścianą?-Zdziwił się Richard.
Za ich plecami Sara grzmociła beznamiętnie w nowego Tekkena, nie zwracając na nich uwagi.
Padme wysypała jakiś proszek na stole, ułożyła sobie elegancką kreskę i wciągnęła, krzywiąc twarz.
-Przypomina mi się liceum. - Uśmiechnął się Black.
-Chcesz? - Podała mu rurkę.
-Chyba oszalałaś, świat się kończy, nie takie rzeczy mi w głowie.
Spojrzała na Richa pytająco, pokazując mu worek.
-Nie, dzięki, ja też spasuję.
-A więc! Moja droga Padlinko.... Co tam słychać? Powiedz mi, jakżeś się uchowała tak długo?
Dobiegały ich dźwięki mordobicia z telewizora w tle.
-A skąd mam wiedzieć? Nawet się nie chowam, siedzę tu po prostu, nic prawie nie jem. Gdy łaziły zombiaki, po prostu schowała się za ścianą... Gdy jestem głodna idę do supermarketu obok.... Tu już nikogo nie ma. Wiesz jakie fajne są przejażdżki luksusowymi samochodami po mieście duchów?
-Zapewne.
Zbliżał się wieczór.
-Jak tam potwory? Ubiliście jakieś?
-Ten tutaj, mój kompan - Poklepał Richarda po ramieniu. - ubije jeszcze niejednego. Nawet nie wiesz ile przeszliśmy, oj nie wiesz...
-Zostawię was na chwilę samych, pogadajcie sobie. - Powiedział Richard, po czym podszedł do Sary.
-Łap za pada i pokaż co potrafisz. - Powiedziała, rzucając mu kontrolerem w twarz.
-Eee... Ok.
Jak przewidywał, dostawał od niej niezłe wciry. To co robili w tym momencie było takie fajne, takie zwykłe, takie codzienne. Jakby Sfora potworów ze zbuntowanym bogiem na czele wcale nie zagrażały światu. Takie zwykłe chwile czynią właśnie życie tak pięknym....
-Cienias.
-Powiedz mi Saro... Tak właściwie, to jak ty i Black się poznaliście?
-Czekaj... Bum! Tak! Tak jest! Fatality, bitch!
-Saro, opamiętaj się..
-A tak, tak! - Wcisnęła pauzę i spojrzała na niego. - Black? Cóż, znam go od dziecka, gdy byłam mała, moi rodzice zginęłi, zabici przez jakichś bandziorów. Gdy mieszkanie spłonęło, wylądowałam na ulicy. Włócząc się po niej nocą jako dzieciak, wpadłam przypadkiem na niego i mnie przygarnął, nauczył wszystkiego. To tak w skrócie. Była dla mnie jak ojciec.
-Ou... - Żałował że spytał. Nie chciał być tym, który wyciąga bolesne wspomnienia. Nic dziwnego, że była taka harda i rezolutna.
-Samo życie, nie? A teraz łap pada i ratuj swoją upadłą dumę.
I tak spędzili wieczór, na graniu razem w różne gry, podczas gdy Black z Padmą wspominali stare czasy.
W końcu, Padme rzekła dziwnie przymilnym tonem:
-Słuchajcie, nie musicie się kryć w magazynie za ścianą. Jeśli chcecie, możecie rozłożyć sobie łóżko tutaj.
-Słodko.- Stwierdziła Sara.
-Ja i Black zajmiemy tamte łóżko, musimy pogadać o starych czasach, chodź. - Powiedziała, ciągnąc go do sypialni.
Black spojrzał na nich wymownie, po czym wzruszył ramionami.
Rich pomyślał, że musi być strasznie dziwna. Najpierw chce go pociachać, potem ciągnie go do łóżka. Może to efekt narkotyku? Nieważne....
-Chodźmy też się położyć, oczy mnie już bolą. - Stwierdził.
-Idź, idź. Ja jeszcze trochę tu pokatuję.
-Ok. - Wstał i rozłożył łóżko. Położył się i zaczął podziwiać obrazy wiszące na ścianie. Ta cała Padme miała niesamowity talent malarski. Jej prace predstawiały głównie jakieś surrealistyczne wizje i autoportrety.
Nie czekając na Sarę, usnął szybko.
W jego snach, przewijały się obrazy Padme w psychodelicznym tle i jakieś niewyraźne zdarzenia, których nie pamiętał.
Wstał wcześnie rano.
Szykując sobie śniadanie, zauważył, że za oknem panowała niezwykle gęsta i nieprzenikniona mgła.
Nigdy czegoś takiego nie widział.
Usiadł i włączył telewizję.
No tak.
Na żadnym kanale nie było obrazu. Tylko szum i telewizyjny śnieg. Wszystkie kanały szlag trafił, nikt już tam nie pracuje.
Drzwi od pokoju otworzyły się i wyszła zza nich Padme.
-Dzień dobry, młody. - Powitała go zaspana.
Młody? Rich nie był pewien, czy ona w ogóle jest chociaż w jego wieku.
-Cześć. Jak się spało? - Spytał.
-Jak nigdy, dziś cudem przespałam noc. Zazwyczaj pozwalają mi na to tylko alkohol i benzodiazepiny.
-Eee... - Nie miał pojęcia co na to ma odpowiedzieć. Na pewno nie chciał nikogo moralizować.
-Nie przejmuj się, jestem niezniszczalna. - Powiedziała, wyciągając pudełko płatków z szafki.
Usiadła na przeciw niego i zaczęli jeść śniadanie.
Cthulhu przywołał w myślach jednego ze swoich demonów.
Przed nim pojawił się potężny stwór, posiadający skrzela. Na szczycie jego głowy, zamiast uszu, znajdowało się coś na kształt płetwiastych błon, które posiadał również pomiędzy palcami.
Jego skórę pokrywały błyszczące, zielone łuski. Usta i twarz miał typowo rybie, tylko oczy takie jakieś drapieżne, gadzie, jaszczurze.
-Wzywałeś, panie?
-Sarinafixie, od dziś, te podziemne królestwo będzie twoim domem. Oddaję ci je pod opiekę i władzę. Będziesz tutaj rządził, a wy....- Zwrócił się do diabłów, którzy ciągle stali sparaliżowani strachem.- Macie się go bezwzględnie słuchać. Każdy mieszkaniec tej piekelnej otchłani, od dziś jest posłuszny Sarinafixowi! Na kolana!- Rozkazał, grzmiącym basem.
Padli posłusznie, oddając mu hołd.
-A teraz, rozgość się.- Wskazał mu tron.- Ja mam jeszcze pare spraw do załatwienia...
-Tak jest o, najwyższy!- Skwitował, po czym usiadł na tronie. - RYJEM DO GLEBY I ANI MI NIE PISNĄĆ! - Wydał swoje pierwsze polecenie, ów Sarinafix...
Cthulhu uśmiechnął się - "Nieźle mu idzie" - Pomyślał, po czym ulotnił się z miejsca.
Diabły, z demonami nie mają lekko...