cZAS PSYCHOZY Rozdział 16
Sun Wu kung
Gdy moje palce zaczęły się wykrzywiać i odwracać w drugą stronę, uznałem że chyba zaczyna dziać się
coś dziwnego, bo tak jeszcze nie miałem.
Ale zdało się to tylko początkiem dziwnych historii, bo następna rzecz jaką pamiętam, to obecność jakichś
duchów w pokoju.
Dziwne.
Potem teleportowało mnie z pokoju na dwór.
Wyraźnie czułem wiatr i słyszałem bujającą się na przerdzewiałych sznurkach białą tabliczkę.
Zupełnie pusto.
Jest noc, wokół drzewa.
Chcę iść naprzód, ale coś mnie blokuje.
Jestem w pudełku o niewidzialnych ścianach.
Chcę stąd wyjść. Pomocy!
Nagle teleportuje się z powrotem do pokoju.
Co się stało i gdzie byłem?
Przed sobą widze tylko namalowany markerem uśmieszek na szafce.
Bardzo wymowne.
Koniec z tym.
Wyrzucam to do kibla.
To zaszło za daleko,niepotrzebne mi tu te demoniczne sztuczki.
Więc tak zrobiłem.
I wróciłem do pokoju.
Klimat wyraźnie się zmienił.
Na gęstszy . O wiele.
-Na cholerę to zrobiłeś?!
Przede mną materializowała się twarz. Małpia twarz.
Była wyraźnie zirytowana i wkurzona.
W końcu pojawił się cały.
A raczej ja dla niego, gdzie ja znowu jestem?
-Ty smarkaczu!- pokazał mi w nos palcem- Po co żeś to wyrzucił?!- Zganił mnie- Ty tchórzu!
Byłem skonfudowany. Kto to jest? I czemu robi mi wyrzurty?
-Trzeba było badać dalej! Jesteśmy tu po to żeby badać debilu! Chciałem zobaczyć gdzie to nas zaprowadzi dalej,
teraz taka szansa zmarnowana! Kurde, teraz bedziesz miał tolerancję i...
-Nas? Czekaj, co...
-Nieważne!-znowu mi przyłożył palec do twarzy- wiedz że taka okazja może się już nie powtórzyć, nie marnuj takich
okoloiczności by zbierać dla nas doświadczenia, jeszcze raz mi stchórzysz, a ja już się tobą za...
Urwał w pół słowa, a przed nami zeskoczył z latającej chmury jakby łysy mnich z kapłańską czerwoną szatą w piękne,
złote ozdobienia.
Wyciągnął z rękawa rulon z papirusowym zwojem i odczytał go:
-Sun Wu Kung'u, za udaną próbę komunikacji z jednym ze swoich avatarów, w celu wpłynięcia na jego wolę, losy oraz
przeznaczenie, z rozkazu Boga światów zostajesz skazany na 300 lat pracy w piekle, polegającej na
odprowadzaniu dusz potępionych na miejsce ich kaźni z bramy, oraz patrolowanie i kontrolowanie przebiegu kary.
Decyzja Boga światów jest nieodwołalna i nie do podważenia, zaczynasz od teraz.
Sun wu Kung wyglądał jakby piorun go przed chwilą zdzielił w głowę.
Drgała mu powieka gdy przemawiał:
-trzy...trzy...300 lat?
Powoli odwrócił głowę w moją stronę. Wyglądał nieciekawie. Jakby miał zaraz eksplodować.
Wycedził tylko przez zęby:
-Ty mały gnojku... to przez ciebie... poczekaj tylko, jeszcze się z tobą policzę, niech no tylko z powrotem się
spotkamy...
-Sam sobieś winien!-rzuciłem mu- Trzeba było mnie zostawić w spokoju i do złego nie namawiać!Dobrze Ci tak! Głupi małpiszon!
I wylądowałem z powrotem w pokoju z tyloma znakami zapytania w głowie jak nigdy....
wtorek, 20 kwietnia 2021
Subskrybuj:
Posty (Atom)