poniedziałek, 23 marca 2020

STATEK MIŁOŚCI ROZDZIAŁ 6
Hedys

Pieprzone góry... heeeh... hyyyhh...
Co oni z nimi mają?
Czy to nie może być prostsze?

Nie mógł sobie postawić chatki u podnóża, nieee...
Oczywiście musi być na samym szczycie.
Hyyyhhh... heeehhh...

I to jeszcze najwyższej....

Ufff..... japierdzielę...

Jak on tu oddycha?

Bunk w końcu dotarł na szczyt skalistej góry, przed sobą zobaczył siedzącego tyłem do niego człowieka.
Był dosyć wychudzony, średniego wzrostu, miał bujną czarną czuprynę, rozczochraną na wszystkie strony .

-Witam. - przemówił. - Jak tam na dole?
- Ty i te twoje góry! - odpowiedział zadyszany, łapiąc sie za uda, zgięty wpół.- jestem tylko człowiekiem , nawet nie alpinistą. Zwykłym egozrcystą, do cholery!
Daj mi złapać oddech... ufff. - przetarł ręką spocone czoło.
- Ja też jestem człowiekiem, spójrz. Mam ciało jak ty...
- Taa... dobree sobie Hedys, greccy "bogowie" też mieli fizyczne ciała i nefilimii też, i Jezus też... Z resztą, z wami zawsze taka gadka, dobrze wiemy, że wy wszyscy jesteście czymś więcej.
- Nie postrzegam tego w taki sposób, jestem jak każdy inny, i każdy człowiek może dojść do tego samego poziomu! Lenie! Zaczynałem tak samo jak i wy. To, że rozwój idzie mi nieco szybciej, nic nie znaczy! Wystarczy. A teraz... z czym przychodzisz do mnie?
-Do ciebie z wiadomością... dobry obrót sprawy posłańcze. O ironio...Pytałeś o sytuację na dole. Nie jest za ciekawie stary, demony szaleją jak jeszcze nigdy i sytuacja zdaje się pogarszać z dnia na dzień w zastraszającym tempie. Coraz więcej zainfekowanych, coraz wiecej zatrutych serc, coraz gęściej od czarnej masy ciemności... A w dodatku Megog, Hedys... jego porwano...

Wychudzony długim postem jegomość w końcu obrócił głowę w stronę Bunka i przeszył jego oczy lodowatym i skupionym spojrzeniem, ktore wyrażało szok.

Bunk ucieszył się, że w końcu zobaczył jakieś emocje u tego szkieleta.

-Jak to? Gdzie? Nie mów że...
- Dobrze kminisz. Dlatego przyszedłem prosić o pomoc. Tylko ty znasz podziemia, tylko z tobą będę go mógł tam odnaleźć. Proszę, pomóż mi...

Hedys natychmiast wstał.
- Jasne, że ci pomogę. Wyruszamy w drogę, natychmiast!
- Ou...- takiej rezolutności się nie spodziewał, sądził że namowy zajmą dłużej. - Dobra Hedys, ale po drodze bedziemy musieli zgarnąć jeszcze dwie osoby...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz