środa, 4 marca 2020

X
Minął jakiś czas... Rany się zagoiły, Sara i Richard jedli razem śniadanie.
-Cieszę się, że siedzisz tutaj.- Rich wziął kęs bułki, żując powoli.- Nie mógłbym sobie wybaczyć, gdyby tobie się coś przeze mnie sta...- Zakrztusił się, Sara klepnęła go mocno w plecy.
-Nie schlebiaj sobie, zrobiłabym to dla każdego, no... może jednak nie. Cudem za to jest, że mogę jeszcze nacieszyć się tymi zajebistymi pączkami... Om.. nom.. nom...
Zaśmiali się.
-Wiesz, myślałem nad..- Ale ona położyła palec na jego ustach.
-A-a-a-a, chłopcze ,wyluzuj, nie masz żadnych szans.- Uśmiechnęła się, puściła mu oczko i wstała. Ona była taka piękna, a on siedział taki skonfudowany. Tak bardzo mu się podobała. Od samego początku. Nie chcąc naciskać, po prostu dokończył śniadanie w milczeniu.
Sara sama nie wiedziała co czuje, uratowali się nawzajem, może to przeznaczenia? Może... a może brednia, nie potrafiłaby zaufać jakiemuś mężczyźnie raz jeszcze... Większość z nich taka sama. Ale coś jej podpowiadało, że jednak on może być inny...


Black i Rich kontynuowali swój ciężki trening razem z Sarą, która bądź, co bądź z czasem coraz bardziej zbliżała się do Richarda.. Wiedzieli, że siły którymi teraz dysponują, nie będą wystarczające aby pokonać moce zła. Musieli się wzmocnić fizycznie, psychicznie i mentalnie.
Medytowali, rozwijając swoje parapsychiczne zdolności i moce, oraz hartowali ciała na stal.
Richard zmagał się z wewnętrznymi głosami w głowie. Nie był pewien czy w jej środku siedzi on sam, czy jest tam może ktoś jeszcze?
A może kilku? Czy to tylko aspekty jego osobowości, czy zupełnie odrębne świadomości? Byty?
Nie miał na to jeszcze nazwy.
Nie dość, że miał na głowie jakiegoś potwora, zagrażającego całemu wszechświatu, to jeszcze musiał zmagać się z potworami w środku jego własnej.
Ciekawe, czy te przybłędy przyczepiły się do niego z jakiegoś konkretnego powodu? Zaczęło się:
„-Widziałeś Sarę?
-Jarasz się nią, nie?
-Taką dupcią? A kto by jej nie chciał? Na raz... może dwa? Haha!”
-Zamknij się! Ostrzegam cię! Już ci mówiłem!
Cisnął szklanką soku w lustro, rozbijając je na drobne kawałeczki.
Usiadł, łapiąc się za głowę. Starał się odpędzić ręką powietrze wokół niego.
Tej nocy nie spał dobrze.


Rano, obudziła go łuna światła, nieśmiale padająca przez zasłonę na jego twarz. Obudził się, gotując do porannych czynności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz