A w innej części domu mieszkał z pewną babcia, pewien gościu.
Mijaliśmy się czesto w ganku przed wejsciem do budynku, ale nigdy sie do mnie nie odezwał.
Ani słowem.
Przez te wszystkie lata.
Dziwny gościu. Przez te wszystkie lata ona sie na niego darła i wyzywała pijana, on siedział i tego słuchał.
Dopóki się nie wyprowadził, to trwało zbyt długo.
Wcześnie uczono mnie, że narkotyków nie można brać.
Więc oczywiście musiałem tego spróbować .
Jak najszybciej.
Słyszałem że leki też kopią.
Chyba widzialem je w domu.
Leki na gardlo?
Hmm slodkie.
Ale dobre.
Może to ich tak uzależnia?
Hmm nie, to chyba jednak nie to...
Uzależniają przeżycia po nich.
Pamiętam jak po dexie mój pokój jak i ciało wsuneło się w inny wymiar aż stanąłem na stole pośród grupki osób grających w karty.
Dziwny klimat, jakbym się do 80 lat cofnął przypadkiem.
No i stoje na tym stole.
Wszyscy na mnie patrzą.
Jeden gościu co palił szluga zastygł, jakby miał porażenie mózgowe i tylko patrzał na mnie tępym wzrozkiem tak bardzo, że aż szlug mu z buzi wypadł na blat stołu.
Pierwsza chęć wypowiedzenia słowa i co?
Uyyyyyyttttt.r...........!
Szybki powrót w obecny pokój.
Pokój?
Ja sie po nim przesuwam.
Sunę po podłodze, ale jazda!
Jak to w ogóle jest możliwole??
Teraz Dex przesuwa mnie w górny kąt pokoju.
Powolutku i powoli.
Właściwie ściany juz nie ma. Ją zastapiło niczym wejscie do Narnii, piękne widowisko najładniejszych drzew jakie w życiu widziałem i tak plynę, patrzac w nie przesuwam sie jakbym latał obok nich, he...
Mam jakby drugie powieki, ktore otwieram bądź zamykam pod zamknietymi oczami.
To zmienia to co widzę i gdzie jestem.
Pod zamkniętymi powiekami widzę normalnie mój pokój.
Słyszałem że takie fazy są przy otwartym 3cim oku.
Super ale jazda!
Tylko żeby Mama nie wpadła...
Bo znowu będzie karetka i plukanie żołądka...
Ehhh..
Nie tym razem.
Nie rozumiem sensu.
Przecież wiem co robię.
Tyle że inni nie wiedzą, że wiem.
To czasem przeszkoda, a i zaletą też niebywałą sie przydaje.
I tak serfując moim łóżkiem po galaktycznej przestrzeni, chilillowałem w Niiiebiańskich klimatach do końca....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz