piątek, 24 kwietnia 2020

Cthulhu XLIII

XLIII
    Rich otrzymał mocny cios w brzuch, który wgniótł go głębiej w skałę.
-Khhhyyy!!!- Kaszlnął krwią, która wydobyła się z jego ust. 
Wymęczona twarz wyrażała bezsilność. Cthulhu go pogromił. Był gotowy na śmierć, śmierć z rąk samego Posejdona - zbuntowanego brata, który nie mógł znieść kompleksu niższości nad wielkim Panem.
Zaśmiał się.
Żebro bolało i choć ledwo widział na oczy, jak przez mgłę, przemówił:
-Żal mi ciebie... Tak bardzo pożarła ciebie pycha, że nie widzisz, co robisz. Oślepia cię nienawiść i to ciebie zgubi...
Otrzymał kolejny cios. Ten połamał mu już chyba wszystkie kości.
-GHHAAA!!!- Krew wręcz wylała się kałużą z jego ust. Ale mimo tego, kąciki jego ust uśmiechnęły  się. -Kompleks niższości.... khy, khy- Odkaszlnął. - Dotyka nawet was? Bogów? To zabawne, jak bardzo nas przypominacie...

To były ostatnie słowa, które wypowiedział. Z pyska Cthulhu wystrzelił pod mocnym ciśnieniem płomień o wartości paru tysięcy stopni celsjusza.
Richard spłonął w przeciągu paru sekund, nie pozostało po nim nic...
Jego nić życia została przecięta.
Tak zakończyła się egzystencja naszego bohatera...


                           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz