KUNDHALINI STATEK MIŁOŚCI
Rozdział 13
Baldir
Nie stracił świadomości, tylko tak mu się zdawało. Nie mógł.
Choćby nie wiem na jakie warunki byłby wystawiony, tu świadomości się nie traci...
To piekło... tu cierpienie może tylko narastać i nigdy nie maleje.
Utrata świadomości podczas warunków nie do zniesienia to przywilej świata cielesności.
Tu i teraz są warunki nie do zniesienia... A ja muszę iść. Nie mogę... się... nawet ruszyć. Ocipieje jak stąd szybko się nie wydostanę... Nie mogę nawet myśleć...
Kolejne mroczki przed oczami....
Kurwa... co się dzieje?
Przetarł oczy.
Muszę iść...
Pieprzony, stary cap.
Jak On tak mógł... Mnie?
Złamałeś nasze przymierze Krwi!
Nic tylko ten Baldir, Baldir i Baldir.
Baldirku, jak Ci mija dzień?
Oh, to jest mój synek, Baldir, patrzcie jaki zajebisty!
No nie zesraj się...
Nienawidzę Go...
Przysięgam...ufff... zniszczę Cię.
Zapamiętasz mnie.
Zrobię wszystko, abyś cierpiał. Ty i te twoje gliniane gówna też.
Popamiętacie mnie, wszyscy!
Te wszystkie nasze przeżycia, widzę masz sobie za nic... Wyrzuciłeś mnie na śmietnik, jak zepsutą zabawkę.
Dlaczego Go tak faworyzujesz?
Teraz to i tak już nie ważne...
Liczy się tylko zemsta...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz